Bardzo przyjemny, ciepły film. Dla mnie był bardzo dobry, ponieważ łączył w sobie moje dwie ukochane kultury - Indii i sposób bycia oraz życia Brytyjczyków.

Byłam rozdwojona, na kim się skupić, kogo podziwiać - to było ciężkie.
Dobrze opowiedziana historia o dziewczynie o hinduskich korzeniach, przeszłości, mieszkającej w Londynie razem z rodzicami. Jasmeet kompletnie się zeuropeizowała łącznie z imieniem, ponieważ każe mówić na siebie Jazz, a tata za wszelką cene próbuje zeswatać ją z miłym Hindusem.

Dochodzi nawet do tego, że ojciec Jazz zabiera ją do Indii, niby to w ramach podróży, zwiedzania i wypoczynku, ale jednak w ojczyźnie próbuje znaleźć jej męża i nawet mu się to udaje. Jazz bierze tradycyjny hinduski ślub z synem przyjaciela rodziny. Arjun jest Pendżabczykiem z krwi i kości. I tu dopiero zaczną się problemy - bo jak zestawić gorącą krew Pendżabu i jeszcze gorętsze brytyjskie przyzwyczajenia. Gwarantuję, że nie będziecie się nudzić.
W rolach głównych Katrina Kaif i Akshay Kumar. Udał im się ten duet. Stworzyli niezły tandem, a Akshay pokazał bardzo liryczną i kochającą duszę swojego bohatera.
Nie moge zapomnieć również o bohaterze imieniem Charlie - jako postać nie przypadł mi do gustu - ale jak tu polubić potrójnego rozwodnika, szalejącego za każdą kobietą, co prawda bogaty i przystojny, ale pieniądze i pozycja to nie wszystko. Za to jednym mi zaimponował - gust muzyczny ma idealnie taki jak ja - miał dobry pomysł z tym, żeby
Phil Collins zagrał na jego weselu.

I właśnie za to ma u mnie plus, bo ja też bym tak chciała
Dodatkową zaletą filmu jest ścieżka dźwiękowa, ale szczególnie spodobała mi sie piosenka 'Dilruba'

Taka wesoła, rytmiczna i idealna do tańca

Ale też bije pokłony przed reżyserem, który pięknie pokazał zakamarki Londynu
Myślę, że Ci co obejrzą to nie pożałują...