Człowiek po ciężkim dniu pracy czasem chciałby sobie uprzyjemnić życie, trochę rozluźnić się i zrelaksować - więc bierze paczkę snack'ów do jednej ręki a gazowane do drugiej i puszcza sobie bollywoodzki filmik z funkcją polskiego lektora na dokładkę...
Tym razem padło na "Chalte Chalte" - relaksująca muzyczka już na wstępie filmu oraz dobrze zrobione zdjęcia głównej pary bohaterów, czynią jak najbardziej pozytywne wrażenie i dają duże nadzieje na dobrą rozrywkę i kino..., gdy tu nagle lektor czyta wolno i wyraźnie Szalte Szalte...Gdyby nie gazowane, to kto wie, może nie byłoby mnie już wśród żywych...
A teraz poważniej - Ktoś nie odrobił pracy domowej i uważam, że jest to karygodne!
Wracając do filmu. Fabuła całkiem dobra, gra aktorska świetna - może z wyjątkiem sceny końcowej na lotnisku - zbyt ckliwej i trochę przydługiej jak dla mnie przez co aktorzy ocierają się o sztuczność..., ale już "udawana" kłótnia małżonków sprowadza ich z powrotem na właściwe tory.
Trzeba przyznać, że Shah Rukh Khan wyjątkowo dobrze zarzuca tu (czyt. w filmie) biodrem. Kawałki muzyczne również łatwo wpadające w ucho, zwłaszcza "Suno Na Suno Na".
Należałoby puszczać fragment "Chalte Chalte" jako film instruktażowy dla naszej drogówki...- może wzieliby przykład z policji w Indiach i zajęli się czymś bardziej pożytecznym dla obywateli niż wlepianie tylko mandatów!
Film gorąco polecam. Naprawdę warto obejrzeć - jedynie bez lektora.