Po pierwsze- co za idiotyczny podtytuł :/
Reżyseria: Milan Luthria
Aktorzy: Rani Mukherjee, Ajay Devgan, Sonali Bendre
Film z 2003 r.
Dla mnie to film jednego aktora a w zasadzie aktorki- jak prawie zawsze, cudowna Rani. Gra tu sprytną, trochę zagubioną sierotę, która w wyniku zbiegu okoliczności zamieszkuje w domu Ranbira (Ajay). No właśnie- Ajay...No nie przepadam za nim, ma 3 miny na krzyż i wg mnie wychodzi mu tylko jak gra, że jest zły, tylko wtedy jest wiarygodny. Sonali (w filmie jakże oryginalne imię- Pooja:]) wygląda i gra jak porcelanowa laleczka- dobrze, że tak mało jej było w filmie.
Sama historia prosta jak drut ale powiem szczerze, że i tak zastanawiałam się do mniej więcej 40 minuty filmu jak się skończy

A to dużo jak na taki film

Fabuły opisywać nie będę bo może jednak kogoś zaskoczy. Film lekki, na raz, nie wiem z jakiego powodu miałabym do niego wracać. Chyba, że do najlepszej sceny w filmie, mnie nieźle ubawiła

Khushi (Rani) odgrywa scenkę jak ze starszych filmów, aktorstwo na miarę mamy Oma Prakasha Makhiji (łoł, nie wiem jak się odmienia, jakby co proszę mnie poprawić). Ten dramatyzm, ruchy rąk


No fajnie to zrobiła

Tak, dla tego momentu mogę film za rok puścić sobie jeszcze raz
Jak macie ochotę na nieskomplikowaną miłosną historię albo chcecie jeszcze raz zobaczyć Rani w wydaniu a la Babli to polecam
Film na indiafm.com, tapety, pełna obsada itp.